o mnie     blog     linki

biblioteczka     garderoba

pamiętniki mojej babci

fotografie (--> flickr.com)

śmiesznostki     śmiesznostki po angielsku

historia "designu" strony

o wróbelkach (obowiązkowa lektura każdego obywatela)

dobra muza

HOME     MAIL

&hearts July 29, 2010
Szybciutko, króciutko, żeby tylko lipiec zapisał się w archiwum;)

Moja mama jest chyba jedyną osobą w wieku dojrzałym, jaką znam, która przychodzi i mówi: “Ale dzisiaj miałam rozkminę na rynku!…” – opowiadając, jak zastanawiała się, od kogo tym razem kupić warzywka;D

Ledwo przeżyłam lipiec (kursy muzyczne w podwójnym charakterze – kursantki i tłumacza), a w sierpniu czeka mnie niespodziewany lot <strach_w_oczach> do Londynu i kurs muzyczny w Niemczech. Przepraszam za milczenie, ja już w ogóle nie ogarniam! Jeżeli nawet przeżyję ten miesiąc, to i tak z pewnością zemszczą się na mnie moi znajomi, zadając mi śmierć w jakiś brutalny sposób za wszystkie ich smsy, na które nie odpisałam, i telefony, na które nie odpowiedziałam. W tym roku znowu nie udało mi się zorganizować sobie normalnych wakacji, ale może to byłby zbyt duży prezent od losu po tym cudownym tygodniu na wybrzeżu Adriatyku!

Kategoria: Mamma mia, Narzekanko — Kaja @ 1:37 pm &hearts Skomentuj (1) &hearts


&hearts June 23, 2010
Aha, jednak coś zrobiłam :p

Oto robocza wersja stronki Mumuki Tango Quintet.

Ostatnio oglądam same dziwne rzeczy. Psiapsióła namówiła mnie na obejrzenie tego najnowszego thrillero-horroro-fantasy-cośtam o intrygującym tytule Istota. Jestem strasznym, okropnym cykorem i na wszystkich scenach mordu i zakłuwania ludzi swoim niebezpiecznym, wystającym z ogona kolcem Istoty zasłaniałam sobie oczy (a Psiapsióła bezskutecznie próbowała oderwać moje dłonie od mojej facjaty :)). Film ten jednakowoż pobudził mnię do myślenia (yikes!).

Zastanawiam się czasem, jak to będzie, jak już będziemy starzy? Za dwadzieścia, czterdzieści, pięćdziesiąt lat? Ludzie pewnie wymyślą jakieś magiczne pigułki na przedłużanie życia, albo coś, nie wiem, inżynieria genetyczna pójdzie tak do przodu, że stworzone zostanie coś, co pozwoli wyleczyć każdą chorobę, wymienić każdy niesprawny narząd… i co, będziemy tak, że pozwolicie mi użyć tego patetycznego zwrotu, oszukiwać przeznaczenie? Przecież w końcu i tak musimy umrzeć, nie? Trochę się boję czasem, jak to będzie w przyszłości, i ten film przypomniał mi o tych moich dziwnych, głupich obawach – mowa tam jest o dwojgu naukowców, którzy w poszukiwaniu jakiegoś magicznego białka krzyżują geny różnych organizmów i tworzą przedziwne, nowe stworzenia (które masakrują nie tylko siebie nawzajem, ale i – koniec końców – większość spotkanych na swojej drodze ludzi). Takie horrory -niby jakoś tam wiadomo, że są absurdalne, ale – cholera wi, jak dalekie są od naszej rzeczywistości za kilkadziesiąt lat?

&hearts June 22, 2010
Dwudziesty drugi czerwca, a ja… a ja co?

A ja, równo dwa tygodnie po zakończeniu sesji, wciąż siedzę w Warszawie, zepsuł mi się telefon (i tym sposobem omija mnie jakieś 75% spontanicznych spędów towarzyskich), nie mam w ogóle pieniędzy (i tym sposobem omija mnie sezon wyprzedażowy… aaaah!), nie mam z czego grać, bo połowa moich nut została przypadkiem wywieziona do Rzeszowa, i… na tym skończę ten krótki opis mych nieszczęść, co nie znaczy, że ich więcej nie ma! :p

Staram się jednak dzielnie trzymać i na pocieszenie oglądam sobie Seks w wielkim mieście. Chwilowo obejrzałam dwa sezony i powiedzieć, że się odmóżdżyłam, to zdecydowanie za mało. Dziewczyny, jak my możemy oglądać takie be-ze-dury? Carrie Bradshaw ma najgłupsze problemy na świecie, zachowuje się momentami jak ktoś, kto cierpi na psychozę maniakalno-depresyjną (te wzloty i upadki nastrojów w zależności od jednego słowa wypowiedzianego – bądź nie – przez Mr Biga!), na dodatek jeśli nie jest w stałym związku, to się puszcza na prawo i lewo (Samantha jest tą postacią, która ma być wyzwolona seksualnie, ale Carrie też zmienia facetów jak rękawiczki, jeśli nie jest aktualnie z Bigiem :p) – zabawne jest, kiedy co odcinek wymienia się numerem telefonu z jakimś dopiero co poznanym w windzie czy w poczekalni u psychologa facetem, i z off-stage’u słyszymy jej głos, informujący nas o tym, że w zasadzie nigdy tego nie robi… potem ląduje z nim w łóżku, a pod koniec odcinka następuje zerwanie z jakiegoś irracjonalnego powodu:D na dodatek ma strasznie naiwne teksty, i chyba nie ma poczucia humoru, bo 50% procent dowcipnych tekstów podrywających ją facetów zostawia bez żadnej reakcji, ale nie wiem, czy to wina scenarzystów, czy Sarah Jessiki Parker :)))

(Mirandę chyba lubię najbardziej z wszystkich tych czterech szalonych trzydziestek, gdyby tylko nie ubierała się tak paskudnie po męsku, ale jest jedna postać , która, gdy pojawia się na ekranie, wynagradza mi wszystkie cierpienia… :D Chris Noth w roli Mr Biga to jest zdecydowanie to :D)

…w związku z czym chyba ostatnio cofnęłam się w rozwoju swoim intelektualnym. Zamiast grać czy czytać coś ciekawego, albo oglądam ten nieszczęsny Seks, albo sprzątam mieszkanie (dzisiaj dokonałam paru finishing touches i chałupka normalnie lśni!). W pionie trzyma mnie tylko konieczność pojawiania się na próbach naszego piazzollowego zespołu… thanks boys! What would I do without you?… :)

Kategoria: Narzekanko, Recenzujemy — Kaja @ 10:15 pm &hearts Skomentuj (0) &hearts


&hearts June 3, 2010
Trzeci czerwca, a ja wciąż żywa!:D

Przeżyłam Najbardziej Pracowity Okres W Moim Życiu i w nagrodę dostałam boskie, boskie, cudowne wakacje na włoskim wybrzeżu. Konkurs skrzypcowy, na który pojechałam z dwoma kumpelami, skończył się dla nas wkrótce po przyjeździe (panowie jurorzy po prostu nas nie docenili :D), ale ponieważ lot powrotny z Rzymu zarezerwowany miałyśmy i tak na ostatni dzień maja, dostałyśmy w prezencie od losu tydzień urlopu w małym, włoskim miasteczku na wybrzeżu Adriatyku, podobno starszym od Rzymu, gdzie spędzałyśmy czas na przemian plątając się po wąskich uliczkach wśród starych kamieniczek z białymi okiennicami, kotami na parapetach i zielonymi drzwiami wejściowymi obrośniętymi pnącą różą, i robiąc sobie wypady na plażę i pławiąc się w słonej wodzie tudzież wystawiając swoje (blade w moim przypadku) ciała na prażące słońce. Swoją drogą, to fantastyczne, co te ludzie nie wymyślą – cztery dni temu byłam w Rzymie, wczoraj w Warszawie, a dzisiaj już jestem w domu – czy to nie jest niesamowite?


Looking over Italy :)


Przełamałam się i przeżyłam swoją pierwszą podróż samolotem. Jestem raczej z tych cykorowatych i wyobrażałam sobie, że moje odczucia w czasie lotu będą wyglądały tak, jak to opisuje niejaka kochana W. (całusy!!:):*), “jak lecę, to WIEM, że się rozbiję”! Przekonałam się jednak, że dopóki nie zdaję sobie sprawy z tego, jak wysoko jesteśmy, jestem w stanie całkiem spokojnie siedzieć w jednym miejscu na swoich czterech literach. (I przy okazji bulwersować się z powodu cen kanapek w samolotach Whizzair – szesnaście złotych za kawałek bagietki z plastrem sera? no słowo honoru! jako biedne studentki siedziałyśmy w samolocie umierając z głodu i patrząc, jak ludzie obok wcinają pomarańcze i sączą ciepłą kawkę…)


Looking over Italy :)


Teraz będzie kącik “garderobiany”. Ponieważ chwilowo nie prowadzę bloga szafiarskiego, o ciuchach będzie tutaj. Ktoś już może przede mną zauważył ten ciekawy fenomen – im dalej na południe, tym ludzie czyli kobiety chodzą bardziej pozakrywani. W Skandynawii nie byłam, ale naoglądałam się dość szwedzkich i norweskich blogów modowych, żeby nieustannie dziwić się wytrzymałości na zimno tamtejszych dziewczyn, które nawet w zimie (a w zimie w krajach skandynawskich są przecież chyba jakieś skandalicznie niskie temperatury!?) chodzą w kusych, cienkich kurteczkach, miniówach i legginsach. We Włoszech z kolei, gdy przy temperaturze +30 stopni Celsjusza zakładałyśmy szorty/mini/top z odkrytymi ramionami, czułyśmy się trochę nie na miejscu, patrząc na panie, które pomykały w czarnych spodniach do kostek i dzianinowych sweterkach z długim rękawem założonych na koszulę. Osochoziii? :)

PS Zdjęcia robiła Monia Ch. :)

Kategoria: Impresje — Kaja @ 11:38 pm &hearts Skomentuj (5) &hearts


Starsze wpisy »

STRONA GŁÓWNA

♣ Kategorie:

  • Impresje
  • Mamma mia
  • Muza
  • Narzekanko
  • Ogłoszenia
  • Opowieści dziwnej treści
  • Recenzujemy

  • ♠ Archiwum:
  • July 2010
  • June 2010
  • May 2010
  • April 2010
  • March 2010
  • February 2010
  • January 2010
  • December 2009
  • November 2009
  • October 2009
  • September 2009



  • RSS Feed